psucie Biebrzy

WP_20150809_002Powiat moniecki wyremontował tzw. Carską Drogę, czyli tak naprawdę drogę powiatową nr … postawił znaki ograniczające dopuszczalną prędkość do 50 km/h i masę do 8 t, tylko, że kierowcy mają to w… i pędzą ile fabryka dała, tirowcy również. A czemu, bo wbrew ostrzeżeniom policji ani straży parku tam nie uświadczysz (przynajmniej my przez 8 dni pobytu nikogo takiego nie spotkaliśmy). Skutek jest taki, że na drodze prowadzącej przez Biebrzański Park Narodowy giną zwierzęta (w ilości rozjechanych zaskrońców pogubiłem się po 3 dniach). Zmieniły się też zwyczaje łosi. Przed remontem spokojnie wchodziły na drogę tak, że każdy kierowca spokojnie mógł wyhamować. Teraz, gdy samochody pędzą tamtędy jak szalone, łosie się boją i wbiegają, by jak najszybciej przekroczyć drogę… Pędzący łoś plus pędzący kierowca… prędzej czy później, to musi się źle skończyć.

A wszystko zapewne za cichym przyzwoleniem lokalnej władzy, która nie chce podpaść wyborcom… bo gdyby nagle policja zaczęła robić to, co powinna, czyli kontrolować prędkość i wlepiać mandaty, to odbiłoby się na lokalnych włodarzach.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Biebrza, smęcenie, WYPRAWY. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.