O mnie, czyli Paweł Pagacz w kilku zdaniach o sobie i o swojej fotografii...
Jak mówi pewne stare i niezbyt mądre powiedzenie... „Urodziłem się, bo innego wyjścia nie było”. A tak bardziej serio
urodziłem się w lutym 1978 roku w małym mieście na Opolszczyźnie -
Zawadzkiem. Przez pierwszych kilkanaście lat swojego życia
tam właśnie mieszkałem i uczyłem się (czasami nawet z takimi sukcesami jak
wygranie w 1993 Olimpiady Chemicznej). Wolnym czasie jednak włóczyłem się po
okolicznych lasach, bo kontakt z przyrodą sprawiał mi największą frajdę. W 1997
roku zdałem maturę w Liceum
Ogólnokształcącym im. Mieszka I w Zawadzkiem i po wahaniach co z sobą zrobić
wpadłem na szalony pomysł - będę studiował informatykę, bo za nic w świecie nie
będę nauczycielem. W ten oto sposób w 1997 roku zostałem studentem informatyki
na Wydziale Informatyki i Zarządzania
Politechniki Wrocławskiej i na
ładnych
parę lat "utknałem" ;-) we Wrocławiu. Czas studiów to z jednej strony okres
ciężkiej pracy, z drugiej przyjemnego życia studenckiego :-) a na wakacjach
pracy na haraszowskiej wieży przeciwpożarowej w
Nadleśnictwie
Zawadzkie - jednej z ciekawszych prac :-)
W 2002 roku obroniłem w Wydziałowym
Zakładzie Systemów Informacyjnych pracę magisterską i zacząłem rozglądać się
za pracą. Tak jakoś wyszło, że znalazło się dla mnie miejsce w Centrum
Komputerowym Wydziału Prawa, Administracji i Ekonomii Uniwersytetu
Wrocławskiego. W połowie 2004 roku wróciłem na stare śmieci do Zawadzkiego i
rozpocząłem pracę nauczyciela informatyki w
Zespole Szkół Ogólnokształcących
w Strzelcach Opolskich. I tak to trwa po dziś dzień...
Fotografią zainteresowałem się pod koniec szkoły podstawowej, ale tak na dobre "siekło mnie" dopiero w liceum. Wtedy to zainwestowałem w swój pierwszy aparat fotograficzny - kupiony na targu od Rosjan Zenit 122 oraz kilka dodatkowych akcesoriów. Moim mottem w fotografii było i pozostało "utrwalić piękno" - głównie przyrody, bo ta fascynowała mnie od zawsze, choć nie unikam fotografowania ludzi, to robię to zdecydowanie rzadziej, bo to zajęcie dużo bardziej stresujące i pracochłonne. Pomimo zrobienia setek zdjęć, wygrania w 1997 roku Wojewódzkiego Konkursu Fotografii Przyrodniczej, nadal uważam się jedynie za amatora, tyle że z jakimś tam bagażem doświadczeń. Okres studiów, a później pracy na Uniwersytecie, to czas rozbratu z fotografią ze względu na brak czasu. Po zmianie miejsca pracy (ach, te wakacje) i kupieniu cyfrówki ponownie zacząłem się wyżywać w swoim hobby... W 2005 roku doszedłem do wniosku, że nie zaszkodzi pokazać niektóre swoje zdjecia w internecie...